W niedzielę 13 września Krempachy świętowały parafialne dożynki. Było dziękczynienie za tegoroczne plony i trud rolników, barwny orszak, muzyka strażackiej orkiestry dętej, wspólna modlitwa, a później poczęstunek i dużo dobrego humoru.
Świętowanie rozpoczęło się już o godz. 10.00. Spod Wiejskiego Domu Kultury wyruszył orszak dożynkowy, któremu towarzyszyła strażacka orkiestra dęta. O bezpieczeństwo uczestników przemarszu zadbali druhowie z OSP Krempachy. W orszaku szli m.in. sołtys Lucyna Łukasz, członkowie Rady Parafialnej, panie z Koła Gospodyń Wiejskich oraz rolnicy niosący przygotowane na tę okazję dary.
Jak co roku przed kościół, na spotkanie z rolnikami, wyszedł ks. proboszcz. Pobłogosławił zgromadzonych i zaprosił wszystkich do świątyni, gdzie o godz. 10.30 rozpoczęła się uroczysta Msza św. dożynkowa.
Dziękczynienie za chleb i pracę ludzkich rąk
Liturgia tego dnia w szczególny sposób nawiązywała do pracy rolników – jej trudu, zależności od pogody i natury, ale także owoców, którymi można później dzielić się z innymi. Była okazją do przypomnienia o szacunku dla chleba, który od pokoleń zajmuje szczególne miejsce w polskiej i spiskiej tradycji, oraz o wdzięczności za ludzi, dzięki których pracy trafia on na nasze stoły. W darach ofiarnych znalazły się wino, chleb, warzywa i owoce. Złożony został również przygotowany przez panie z KGW wieniec dożynkowy – symbol tegorocznych zbiorów i dziękczynienia za plony.
Z kościoła przed remizę
Uroczysta Eucharystia była jednak dopiero początkiem wspólnego świętowania. Po Mszy św. obecni wysłuchali koncertu strażackiej orkiestry, a następnie przenieśli się na plac przed remizą OSP. A tam czekały już smakołyki przygotowane przez panie z KGW oraz napoje serwowane przez strażaków. Było gwarno, radośnie i – jak na dożynki przystało – bardzo wspólnotowo. Przy stołach spotykali się młodsi i starsi, była okazja do rozmowy, żartów i spędzenia niedzielnego popołudnia razem.
„Dziś nie warzymy wołowinki, bo z całą rodzinom idyme na Dożinki!”
Sporo uśmiechu wywoływała dekoracja stoiska KGW, bo panie rozwiesiły nad stołami kolorowe kartki z krótkimi, żartobliwymi rymowankami nawiązującymi do życia na wsi, pracy w gospodarstwie i – oczywiście – samych dożynek.
Można było przeczytać m.in.: „Zarno omłocone, grulki wykopane, cas teros śwyntuwać, dziś se pohulome” czy „Dziś nie warzymy wołowinki, bo z całą rodzinom idyme na Dożinki!!!”.
Były też rady dla panów: „Kiedy skońcis chłopie zbiorki, dej babie bukiet kfiotkof i zabier jom na Dożinki”, a dla pań – przypomnienie, że „baby wos cynstujom, bo wos rade majom, wy śicko progujcie i baby wychwalujcie”. Kolorowe hasła, spiska gwara i spora dawka dystansu do codziennych obowiązków idealnie wpisały się w atmosferę święta.
Fot.: Krystyna Waniczek i Jan Krzysztofek

















































































































