
Sezon na koszenie trawy w pełni. Odpoczęliśmy też (przynajmniej dziś) od deszczu i zimna. A w związku z tym, że zawarczały kosiarki i zaczęło się dbanie o obejścia, wpłynął taki głos czytelnika:
Ludzie zaczęli kosić ogrody. Mało kto ma kompostownik. Wysypują trawę do lasu albo ponad brzegami rzek i potoków. Randapem opryskują podwórka, czy też zboża. I to w środku dnia, kiedy pszczoły i inne owady żerują. Tragedia i dramat. Gnijąca trawa w lesie czy nad brzegami potoku zmienia nieodwracalnie ekosystem. Środki typu randap są rakotwórcze.
Zapraszam do dyskusji. Większość pewnie tych praktyk nie stosuje, bo skoszoną trawę można przecież wsypać do worków i oddać…. Jeśli są jednak tacy „wygodniccy”, którym poręczniej wywieźć trawę do lasu czy rzeki… to szkoda! Po prostu wielka szkoda!
A użycie roundupu to gwałt na przyrodzie! Zwłaszcza na i tak już ginących pszczołach 🙁