Spiska wiosna okiem Marii Wnęk

Wiosna przynosi nadzieję na nowe życie. Przyroda budzi się ze snu.

Ptaki powracające z dalekich krajów od zawsze były najbardziej oczekiwanymi zwiastunami wiosny. Wypatrywano zwłaszcza bocianów i szpaków. Jeżeli szpaki przyleciały, to chociaż na polach leżał jeszcze śnieg, gospodarze już wiedzieli, że wnet nastąpi ocieplenie i przyjdzie upragniona wiosna.

Spisz obejmuje pasmo Pienin Spiskich i część Magury Spiskiej. Sąsiaduje także z pobliskim Podhalem. Pokrywa śnieżna utrzymuje się tutaj długo. Zima – zarówno na Podhalu, jak i na Spiszu – jest długa i mroźna. Są liczne opady śniegu. Dlatego z takim utęsknieniem oczekiwana jest wiosna. W górach gwałtowne ocieplenie może przynieść wiatr halny.

Na południowych stokach i u podnóża północnych stoków powstaje więcej wiatrów południowych o większej sile i prędkości, i zarazem powstaje mniej wiatrów z cechami północnymi. Te zaś są słabsze mają mniejszą siłę i prędkość. Różnice przejawiają się też przy powstawaniu silnych wiatrów i wichur. Te nagłe wiatry, określane mianem padave – w języku górali polskich i słowackich oznacza nagły, spadający nagle, przepadzisty, z południowymi cechami występujące na północnej stronie. Mają one charakter fenu a skutki wiania tego wiatru możemy często zaobserwować w rejonie polskiej części – Podhala. Dlatego widoczna jest większa wietrzność w drugiej połowie roku na północnej (polskiej) stronie Tatr niż na południowej. Wiatr nazwany halnym przez mieszkańców Podhala jest silnym i porywistym wiatrem o typie fenu, niesie on ze sobą ocieplenie, ale również może spowodować bardzo wiele zniszczeń zarówno na obszarach leśnych jak i w terenach. Wiatr ten wieje od szczytów ku dolinom, wyrównując ciśnienie i – jak wspomniano wyżej – powoduje ocieplenie.

Zbawiennym opadem na wiosnę jest deszcz, ponieważ powoduje szybkie topnienie śniegu i zmywa wszelkie nieczystości z powierzchni dróg i pól. Jednak te gwałtowne roztopy przeradzają się czasami w niebezpieczne powodzie, gdyż nagłe ocieplenie w wyższych i niższych partiach gór powoduje, że małe górskie potoki przeradzają się w wielkie, rwące rzeki, zalewając nie tylko pola uprawne, ale i ludzkie domostwa. Jest również przysłowie związane z wiosennymi roztopami: Na Grzegorza idom lody do morza (imieniny Grzegorza są 11 lutego, 12 marca i 24 kwietnia)

Najpóźniej w dzień Zwiastowania Pańskiego, czyli 25 marca, bociany powinny już wrócić do swoich gniazd. Jeżeli nie pojawiły się do tego dnia, mogło wróżyć to nieurodzajny rok. Szczególną uwagę zwracano także na jaskółki. Gdyby ktoś wyrządził jaskółce krzywdę lub ją zabił, to sprowadziłby na siebie wiele nieszczęść, różnego rodzaju chorób lub dolegliwości. Często dzisiaj zauważyć można, że ludzie – chcąc mieć ładne elewacje budynku – niszczą gniazda jaskółek, rozciągając pod strzechą taśmę lub folię plastikową. W ten sposób ptaki się płoszą i nie zakładają gniazd.

Kwiecień to miesiąc bardzo marudny. Raz przynosi ze sobą piękne słoneczne dni. Innym razem pluchę i słotę. A jeszcze innym nawet śnieg. Przysłowie, które oddaje w pełni humory tego miesiąca, to: „Kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy, trochę lata”. W miesiącu tym obchodzone jest również święto św. Wojciecha – 23 kwietnia. Spiszacy mówią, że ile dni przed Wojciechem będzie wiosenny grzmot, równo tyle dni po Wojciechu będzie padać śnieg: „Kielo przed św. Wojciechym by zagrzmialo, telo po Wojciechu przikurzi śniyg”[1 podała Helena Pietraszek z Krempach].

Wiosna to czas zabiegów, aby ziemia rodziła i przynosiła plony. W dniu świętego Marka , tj.25 kwietnia, odbywały się procesje z kościoła w stronę  pól, gdzie zasiane było żyto, ozimina wzeszła i pięknie się zieleniło. Rolnicy prosili Boga o dobry urodzaj i dziękowali za to, co otrzymali. Dziewczyny w strojach ludowych z feretronami, kawalerowie z chorągwiami i cała rzesza wiernych szła w procesji, śpiewając litanię do Wszystkich Świętych. Ksiądz po modlitwach kropił ziemię święconą wodą  i błogosławił: „Jo to słysoł jak downo godali. Głód był strasny i ludzie chodziyli pod gołe niebo i prosiyli Boga. Cosik sie urodziyło i na tom pamiatke chodzom dziynki składać”[2 podał Franciszek Pietraszek z Krempach].

Z dniem pierwszego maja rozpoczynają się majówki, czyli nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny. Jest to szczególnie piękny miesiąc, ponieważ wszystko kwitnie, kwiaty, jabłonie, grusze, trawa soczysta zielona, ptaki w swoich gniazdach wysiadują młode. Wszystko nowe, świeże, odrodzone. Nabożeństwa na Matki Boskiej są okazją do modlitwy, spotkań i wspólnego działania. Tam, gdzie nie było kościoła lub był znacznie oddalony od miejsca zamieszkania, majówki odbywały się przy kapliczkach. Wiele jest ich rozsianych po całym Spiszu. Jedne są murowane, inne drewniane, jeszcze inne malutkie kapliczki z obrazkiem lub figurką przybite do drzewa lub na palu.

W czasie majówek dziewczęta dekorowały je kwiatkami i zielonymi gałązkami. Wokół kapliczek stawiano kilka świerków, na które zawieszano kolorowe wstążki z marszczonej bibuły. Pojawiały się tam również papierowe kwiaty zrobione przez dziewczęta. „Tako kaplicka była na środku dookoła osiym smrecków, wstązkami kolorowymi i kfiotkami z bibuły my mojyły. Kaplicke to nom zrobiyli starsi, na paliku, bo dzie my takie ziajoki by my zrobiyły” [3 podała Helena Pietraszek z Krempach z d. Malec z Rzepisk].Było to miejsce spotkań grupy koleżanek i miejsce modlitwy. Każda dziewczynka z grupy miała swój dzień, kiedy miała przystrajać kapliczkę kwiatami z łąki. Tam śpiewały pieśni Maryjne, litanie i psalmy oraz zanosiły prośby do Boga i Matki jego: „Tam my śpiywały psalmy i litanije. To było tego duzo. Tam była Matka  Bosko, figurka abo obraz. Kozdo miała swoj dziyń co se ubiyrała. Jo musiała pociorze mówić i spiywać, bo nifto nie fcioł, to jo musiała zacinać”[4 podała Helena Pietraszek z Krempach z d. Malec z Rzepisk] .

Maj jest miesiącem, kiedy przyroda ukazuje nam całą swoją krasę. Równocześnie jest to miesiąc, kiedy w stodołach już pusto, a ziemia jeszcze nie rodzi. Jest przysłowie, które często powtarzają starsi Spiszacy: „Jak kwitnie głóg to jest nojwiynksi głód, a jak mak to juz nie tak”[5 Kiedy kwitnie dzika róża (głóg) wtedy jest największy głód, a jak kwitnie mak, to już nie tak – podał Franciszek Pietraszek z Krempach]. Utrzymuje się, że do połowy maja mogą się pojawić duże przygruntowe przymrozki. Należy wrażliwe rośliny, takie jak pomidory, ogórki oraz kwiaty okryć na noc, gdyż tzw. Zimni Ogrodnicy, których święto obchodzi się 12, 13, 14 maja Pankracego, Serwacego i Bonifacego – mogą zmrozić to, co już wyrosło: „Od niyf sie zawse nolezy spodziywać mrozu, potym Zośka jyf ukoji”. [6 podała Helena Pietraszek z Krempach z d. Malec z Rzepisk] Po Zimnej Zośce czyli po 15 maja – św. Zofii, już nie należy się obawiać mrozu, ogród zakwitnie w pełni i plony będą obfite.

Kiedy na łąkach trawa staje się soczysta i kwitną mlecze, czas już wypędzić bydło na pastwisko. Po długiej zimie, kiedy żywiono je tylko sianem, słomą czasami burakami nastała pora na lepszą paszę i lepszą karmę. Pierwsze wiosenne wypędzanie bydła związane było i jest w dalszym ciągu z pewnym zwyczajem. Miał on charakter obrzędowy. Aby ochronić zwierzęta przed złymi mocami przed wypędzeniem na pastwisko gospodarz kropił bydło święconą wodą i modlił się, prosząc Boga o błogosławieństwo[7 Ten zwyczaj nadal utrzymuje się w wielu miejscowościach spiskich, zwłaszcza w tych gdzie podstawą gospodarki rolnej jest hodowla krów].W Rzepiskach natomiast – wypędzając owce na pastwisko lub kiedy szły na kosor[8 Kosor – koszary – ogrodzenie  w którym owce spędzają całe lato. Dać na kosor – znaczy dać bacowi do harendy  do jesieni ] pod progiem układano dwie ciupagi na krzyż i otoczono łańcuchem, żeby całe lato owce trzymały się razem i nie rozpraszały, a przez to i żadne ze stada nie zginie.

„Owce moje owce

nief wos pasie fto fce

jo wos paś nie bedym

bo do wojny pudym.

Od bucka do bucka

Zeby mi sie nie straciył

Ani jedyn baranek

Ani jedna owiecka”[9 Tekst popularnej spiskiej piosenki – wyliczanki dziecięcej]

 

Facebook Comments